MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

Były snajper Manchesteru United Dwight Yorke w obliczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów krótko wypowiedział się na temat starego 'wroga'.

Zapowiada się powtórka dramatycznego finału z 1999 roku po tym jak w losowaniu par ćwierćfinałowych los skojarzył Manchester United i Bayern Monachium. Yorke - weteran pamiętnej finałowej potyczki - podzielił się swoimi odczuciami przed tegorocznym pojedynkiem.

- Jak się przekonałem na własnej skórze niezwykle ciężko gra się przeciwko Bayernowi, ponieważ nie tracą łatwo piłki - przyznał były Diabeł w rozmowie ze Sky Sports News. - Osobiście obawiam się Niemców, uważam, że bardzo, ale to bardzo trudno jest pokonać niemieckie drużyny. Są dobrze zorganizowani taktycznie, grają twardo, agresywnie i tylko czekają na okazję by się na ciebie rzucić. Dobrze rozpracowują przeciwnika i utrudniają mu zadanie jak tylko mogą.

Podczas gdy Yorke jest ostrożny z ocenami wielu fanów Czerwonych Diabłów jest już myślami w półfinale, w którym United przyszłoby zmierzyć się z francuskim Lyonem bądź Bordeaux. Stamtąd z kolei rewanż w finale z Barceloną za ubiegłoroczną porażkę wydaje się wielce prawdopodobny. Jednak Dwight nie uważa aby Sir Alex Ferguson pozwolił swoim podopiecznym wybiegać przedwcześnie w przyszłość.

- Półfinał wydaje się łatwiejszy, ale najpierw trzeba się do niego dostać dlatego myślę, że United będą się teraz skupiać tylko na Bayernie Monachium. Ferguson nie pozwoli by jego piłkarze zlekceważyli Niemców, on ma zbyt duże doświadczenie. Ten dwumecz nie jest jeszcze wygrany - dodał Yorke.

Mimo, iż były gracz Manchesteru nie zakłada, że droga do finału będzie prosta to nie ma wątpliwości po czyjej jest stronie.

- Jestem Diabłem, tak to wygląda. Drabinka ułożyła się idealnie dla United i jeśli uda im się przejść Bayern to na pewno zechcą wykorzystać szansę przeciwko Francuzom. Sądzę, że dojdą do finału - zakończył.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Do lekkich ten dwumecz nie będzie należał, ale Diabły wygrają :)
22 марта 2010
konto usunięte
Nie badz taki pewny
21 марта 2010
konto usunięte
Manchester wygra spokojnie!
20 марта 2010

Skrzydłowy Manchesteru United Nani wyznał, że nie znosi bycia porównywanym do dawnych wielkich piłkarzy drużyny Czerwonych Diabłów.

Wiele osób uważa, że Portugalczyk wraz z Antonio Valencią mogą stworzyć kapitalny duet skrzydłowych i również, że każdy z tych zawodników
może osiągnąć w Manchesterze o wiele więcej aniżeli David Beckham czy nawet Ryan Giggs.

"Nie znoszę być prównywany do legend United. Tacy piłkarze tworzyli historię tego klubu, a ja póki co nie zrobiłem tego."

"Wraz z Antonio mamy swój styl gry i chcemy po prostu pomóc drużynie w osiąganiu sukcesów. Być może w przyszłości staniemy się takimi legendami jak Giggs czy Beckham, ale póki co skupiamy się tylko i wyłącznie na tym co jest teraz."

Lubisz to?
Dobrze gada, sodówka mu do głowy nie uderzyła :)
20 марта 2010
konto usunięte
Lubie styl gry Naniego :]
20 марта 2010
Szkocki menedżer skrytykował Angielską Federację (FA) za "patologiczne" funkcjonowanie systemu dyscyplinarnego.

Jeszcze dwa miesiące temu Rio Ferdinand został ukarany czterema spotkaniami zawieszenia za uderzenie w twarz zawodnika Hull City. W zeszłym tygodniu takiego zagrania dopuścił się również Steven Gerrard, lecz FA nie podjęła żadnych kroków w celu ukarania Anglika.

Kapitan Liverpoolu zagra zatem w jutrzejszym spotkaniu obu zespołów na Old Trafford gdzie Czerwone Diabły postarają się wziąć odwet za zeszłoroczną porażkę.

- Nie oczekiwałem, że cokolwiek zrobią w sprawie Gerrarda, ponieważ mówimy tutaj o patologicznej jednostce Angielskiej Federacji - stwierdza Szkot. - Nie sądzę, żeby do końca wiedzieli co robią. Po pierwsze brakuje im konsekwencji - takowej nawet już nie oczekuję. Nie przeszkadza mi to, niech sobie robią co chcą, lecz momentami jest to szalone.
Lubisz to?
To jest skandal, że Gerrardowi to brutalne zagranie uszło na sucho :/
20 марта 2010


Ji Sung Park powiedział, że niedzielny mecz z Liverpoolem musi zakończyć się zwycięstwem Czerwonych Diabłów biorąc odwet za ostatnie porażki z The Reds w meczach ligowych.

"Cieszymy się, że to teraz mierzymy się z Liverpoolem" - powiedział Ji Sung Park. "Na początku tego sezonu p
rzegraliśmy na Anfield i teraz jesteśmy gotowi do rewanżu. Mam nadzieję, że pokażemy jak jesteśmy mocni."

"W meczach z Liverpoolem klimat i atmosfera na trybunach jest zupełnie inna niż w każdym innym spotkaniu. Patrząc na historię tej rywalizacji to ciężko d
oszukać się jakiegoś wielkiego meczu pomiędzy tymi zespołami."

"Atmosfera na stadionie w niedzielnym meczu będzie elektryzująca i fani muszą pomóc nam w zwycięstwie."

"Jestem pewien, że ten sezon z
akończymy na pierwszym miejscu. Wierzymy w siebie, a do końca rozgrywek pozostało już tylko osiem spotkań. Jeśli wygramy wszystkie osiem to będziemy mistrzem, to jednak łatwo tylko powiedzieć na papierze, trudniej wykonać."

"Posiadamy drużynę, która może zwyciężać i w ostatnich kilku meczach pokazaliśmy swoją siłę. Jestem pewien, że stać nas na końcowy triumf w lidze."

Lubisz to?
Oj będzie rewanż, już jutro :)
20 марта 2010


Piłkarz Manchesteru City Carlos Tévez oświadczył, że podtrzymuje swoje zdanie dotyczące zawodników Manchesteru United, którzy według niego są zarozumiali oraz dodał, że Gary Neville dla niego jest wciąż "kretynem".

Konflikt na linii Argentyńczyk - Anglik narodził się podczas półfinałowego spotkania Carling Cup pomiędzy dwoma rywalami zza miedzy.
Carlos wykonał wtedy charakterystyczny gest po strzelonym golu w stronę Gary'ego, a ten odpowiedział mu środkowym palcem.

Tévez na łamach The Sun został zapytany czy wciąż podtrzymuję swoją opinię na temat klubu Czerwonych Diabłów.

"Już mówiłem, że United mają strasznie wysokie mniemanie o sobie" - powiedział Carlos.

A gdy dziennikarz spytał czy dalej uważa Gary'ego Neville'a za "kretyna" ten z uśmiechem na twarzy powiedział tylko: "tak".


; |

Lubisz to?
Tevez, Ty wredny gnomie :/
20 марта 2010
konto usunięte
Sorry nie.. ale tego jest już za dużo... szanuje każdego... ale to już przesada... WAL SIĘ TEVEZ!!!
20 марта 2010
20.03.2010

Urodzinowo !!

Sto Lat,Sto Lat Niech Żyje Żyje Nam ! :*

 

 

Dziś swoje urodziny obchodzi Tomasz Kuszczak :)
Z tej to okazji życzę mu

 

dużo zdrowia
szczęścia

pomyślności

więcej meczy (w barwach man united ;p)

miejsca w pierwszym składzie (choć to bardzo trudne)
i wszystkiego co najlepsze

 

zabawazabawazabawa

Wszystkigo najlepszego :)

 

tradycyjnie tort :D

Lubisz to?
Happy Birthday Tomek :)
20 марта 2010
konto usunięte
Wszystkiego Najlepszego.
20 марта 2010
konto usunięte
wszystkiego najlepszego Tomaszu
20 марта 2010

Legenda Manchesteru United Gary Pallister uważa, że Sir Alex Ferguson w 2007 roku przegapił okazję zakupu Fernando Torresa, obecnie 'talizmanu' FC Liverpoolu. Były Diabeł twierdzi, że współpraca Rooney'a i Torresa w drużynie mistrza Anglii byłaby niezwykłą kombinacją.

Według Pallistera od samego początku było wiadomym że Premier League będzie służyć bramkostrzelnemu napastnikowi Liverpoolu i manager United z pewnością pluje sobie teraz w brodę, że nie kupił byłego gracza Atletico Madryt, ponieważ razem z Rooney'em byliby nie do zatrzymania.

W niedzielę Rooney i Torres staną po przeciwnych stronach barykady kiedy to Man United podejmie Liverpool na Old Trafford w szlagierowym spotkaniu Premiership. Pallister żałuje, że nie zobaczy Hiszpana w koszulce United. W rozmowie z Manchester Evening News legendarny Diabeł powiedział:

- Rooney i Torres razem w United mogliby zostać najbardziej niebezpiecznym duetem napastników o jakim można tylko pomyśleć. To byłaby naprawdę ciekawa mieszanka. Torresa obserwowałem gdy grał jeszcze w Atletico i pomimo jego szczupłej sylwetki można było stwierdzić, że pasowałby mu styl Premier League. On został stworzony do gry w Anglii, pasuje tutaj, lubi walkę i nie daje się zastraszać. Poza tym jest silny, szybki, ruchliwy i co najważniejsze ma smykałkę do zdobywania bramek. Podobnie do Rooney'a ma wszystko czego wymaga się od napastnika - zakończył Gary.

Lubisz to?
No to by było coś, ale jak będzie duet Rooney-Villa to też będzie super :)
20 марта 2010
konto usunięte
Mieć ich dwóch w drużynie...
20 марта 2010

Zdaniem Sir Alexa Fergusona mieli stworzyć duet marzeń niczym Dwight Yorke i Andy Cole. Dziś jednak znajdują się po dwóch stronach barykady. Ich drogi się rozeszły. Przyjaciele z boiska stali się przeciwnikami, którzy muszą walczyć o prym najlepszego napastnika w mieście.


Kiedy grali w barwach United trudno było ich porównywać - obaj nieustępliwi, walczący od pierwszej do ostatniej minuty meczu, obaj jednak pozostający jeszcze w cieniu Cristiano Ronaldo, który święcił najlepsze momenty swojej kariery w koszulce Czerwonych Diabłów. Dziś Rooney i Tevez stanowią o sile swoich zespołów. Po transferze Carlitos do City Argentyńczyk w mgnieniu oka stał się postacią numer jeden ekipy Niebieskich. Wayne Rooney natomiast przeżywa swój najlepszy sezon w życiu, jest najważniejszą postacią układanki Szkota, ulubieńcem fanów United oraz napastnikiem, który wreszcie spełnia powierzone mu zadanie w postaci strzelonych bramek.

 

Ludzie z charakterem, wolą walki i chęcią zwycięstw - to charakteryzuje obu panów z Manchesteru. Takich piłkarzy kochają kibice. W czasie gdy Tevez grał jeszcze w czerwonej koszulce, a jego przyszłość na Old Trafford była niepewna na stadionie mogliśmy zauważyć transparenty eksponujące uwielbienie kibiców do Argentyńczyka. Wielu domagało się pozostawienia Carlitos na Old Trafford. W dzisiejszych czasach biznes i pieniądze stają niekiedy ponad futbolem. Zarząd United nie zdecydował się wyłożyć wymaganej kwoty za Apacza i pomimo przywiązania do czerwonych barw i diabelskich kibiców Tevez zrobił to,co ugodziło serce fanów United - transfer do lokalnego rywala.

 

W obecnym sezonie można by rzec, że Wayne Rooney doświadczył pewnego rodzaju motywu katharsis. Zablokowany, pozostający w cieniu Portugalczyka zostawiał zdrowie na boisku, dla dobra drużyny grał na nietypowych dla siebie pozycjach, a laury zwycięstwa przyjmował najczęściej bramkostrzelny Ronaldo. W obecnym sezonie Rooney przejął odpowiedzialność za drużynę. Anglik stał się jej liderem, który prowadzi swój zespół do kolejnych zwycięstw i pucharów. Wielu bało się, że po odejściu CR7 w United stworzy się pustka, było to jednak błędem. Anglik dzięki swojej grze wypełnił lukę po Ronaldo. Jego wyczyn strzelecki na obecną chwile porównywany jest z osiągnięciami Portugalczyka. Kibice oszaleli na punkcie Rooney'a. Anglik sieje postrach wśród defensyw drużyn przeciwnych, a największe gwiazdy futbolu oraz trenerzy obsypują go pochwałami.

 

Czym byłoby United bez Rooney'a?! Niewielu kibiców wyobraża sobie czarny scenariusz, w którym Anglik opuszcza szeregi Czerwonych Diabłów. Na chwilę obecną "biały Pele" gwarantuje ofensywną siłę rażenia, której obawiają się wszyscy przeciwny. Rola Anglika w zespole jest niezwykle istotna i niepodważalna. Gdy siedzi na ławce rezerwowych łatwo dostrzec jego brak na murawie boiska. Ekipa Sir Alexa Fergusona wiele traci gdy jest niedysponowany co widać po grze i wynikach zespołu.

 

Podobnie jak Rooney Carlos Tevez jest numerem jeden swojego zespołu. Trener City Roberto Mancini niejednokrotnie podkreślał jak ważnym zawodnikiem jego zespołu jest Argentyńczyk. W przypadku słabej formy Adebayora to Apacz gra pierwsze skrzypce w linii napadu City. Pomimo tego, że Carlitos jest byłym piłkarzem lokalnego rywala The Citizens swoimi występami w niebieskiej koszulce i strzelonym golom zapewnił sobie ich serca.

 

Dla obu zawodników obecny sezon diametralnie różni się od poprzedniego. Dzięki transferowi do Manchesteru City Carlos Tevez dostał to o co walczył od dawna w United - regularną grę w podstawowym składzie. Rooney natomiast przejął funkcję naczelnego strzelca Red Devils i występuje na pozycji wysuniętego napastnika. Czas pokazuje, że obaj wywiązują się doskonale z powierzonych im zadań.

 

Poza boiskiem obaj mają do siebie wielki szacunek i nie szczędzą sobie pochwał. Rooney wielokrotnie podkreślał jak dobrym piłkarzem jest Argentyńczyk. W ramach rewanżu pomimo występów w City Tevez uznał Anglika za najlepszego kompana do gry w linii napadu z jakim miał przyjemność występować w całej swojej karierze.

 

Wspólną cechą łączącą obu snajperów były/są plotki o domniemanym transferze do Realu Madryt. W czasie kiedy nieznana były przyszłość Carlos Tevez na Old Trafford coraz częściej w prasie i mediach pojawiały się informacje o zainteresowaniu Królewskich byłym piłkarzem West Hamu United. Teraz gdy Los Blancos pożegnali się z Champions League jesteśmy zasypywani newsami o chęci pozyskania przez Florentino Pereza kolejnego galaktycznego w postaci Wayne'a Rooney'a. Wiele jednak wskazuje, że podobnie jak w przypadku Teveza przenosiny "białego Pelego" na Santiago Bernabeu są jedynie wymysłem dziennikarzy.

 

Pomimo swojej piłkarskiej wielkości obaj zawodnicy nie są boiskowymi przystojniakami i nie grzeszą urodą. Obecny napastnik Manchesteru United od początku swojej kariery porównywany jest do bajkowego Shreka, natomiast Argentyńczyk poprzez swoje blizny na twarzy uznawany jest za jednego z najbrzydszych piłkarzy świata. Media i kibice nie szczędzą Apaczowi przykrych słów i prześmiewczych tekstów na temat jego "urody". Niewielu jednak wie, że Carlos Tevez swój szkaradny wygląd 'zawdzięcza' poparzeniu trzeciego stopnia w wieku czterech miesięcy. Istotnym faktem jest, że gdy zarząd Boca Juniors gdzie występował Argentyńczyk pragnął pokryć koszty leczenia operacji plastycznej Apacz nie zgodził się argumentując to częścią swojej przeszłości.

 

Obaj zawodnicy walczą o tytuł najskuteczniejszego piłkarza Premiership. Bliżej upragnionego tytułu jest jednak Anglik, który o kilka trafień wyprzedza Teveza. Ilość goli strzelonych przez obu napastników pokazuje w jak dobrej dyspozycji znajdują się w obecnym sezonie. Sir Alex Ferguson może pluć sobie w twarz, że pozwolił odejść takiemu zawodnikowi jakim jest Carlos Tevez. Argentyńczyk natomiast powinien żałować, że odszedł z zespołu, który jest number one angielskiej ekstraklasy. Pewnym jest jednak, że w obecnym sezonie Rooney i Tevez mogli stworzyć prawdziwy duet marzeń. No właśnie mogli...

 

Przypadki Rooneya i Teveza pokazują, że nie wygląd czy życie poza boiskiem, a walka na boisku i chęć zwycięstw powodują uwielbienie kibiców do ich osoby. W obecnym sezonie pomimo nowych ról w swoich zespołach obaj napastnicy co tydzień raczą nas świetnymi występami. Pomimo wielu patetycznych określeń na temat Rooney'a należy stwierdzić, że na obecną chwilę Anglik jest w cholernie dobrej formie. Czy podobną grą mógłby pochwalić się Argentyńczyk będąc w lepszym zespole niż The Citizens? Bardzo możliwe. Pewnym jest, że Rooney i Tevez to piłkarska klasa światowa.


Pomimo wielu wspólnych cech obu napastników dzieli jedno - grają w przeciwnych klubach, są rywalami, jak również wrogami gdy dochodzi do lokalnego starcia pomiędzy United a City.

Lubisz to?
Mówi się trudno, ale po odejściu Tevez pokazał swój wredny charakterek :/
20 марта 2010

Mimo, że do rozpoczęcia Mistrzostwa Świata w RPA pozostało jeszcze kilka tygodni to przy każdej nadarzającej się okazji piłkarze nawiązują do największej piłkarskiej imprezy tego roku. Michael Carrick wierzy, że sama obecność Davida Beckhama w sztabie szkoleniowym Synów Albionu ogromnie pomoże Anglikom w walce o najwyższe lokaty.

Becks przed kilkoma dniami powrócił na Old Trafford by móc podziękować kibicom za wsparcie jakie otrzymywał każdego dnia przez tyle lat. Fani nie pozostali dłużni i gromkimi brawami powitali i pożegnali Becksa. Niestety kolejny mecz w lidze z Chievo i kontuzja ścięgna przekreśliły szansę gry Beckhama na czwartym Mundialu z rzędu.

Fabio Capello gdy dowiedział się o urazie Davida przyznał, że mimo wszystko Becks poleci do RPA by swoją wiedzą i doświadczeniem wspierać kolegów z boiska.

- Myślę, że trener zrobił dobrze zapraszając Becksa do sztabu. Zasługuje na to. Jestem przekonany, że wszyscy bardzo ucieszą się z powodu jego obecności - powiedział Carrick w wywiadzie dla Sky Sports News.

- Beckham to wszechstronny piłkarz z ogromnym doświadczeniem. Sama jego obecność może nam bardzo pomóc. Zespół z pewnością zagra dużo lepiej mimo straty takiego zawodnika.

Carrick w kilku słowach wypowiedział się również na temat formy i samego Rooney'a: - Rooney ma ogromny wpływa na United i reprezentację. To właśnie on może poprowadzić nas do końcowego zwycięstwa. Jego forma z ostatnich tygodni jest niewiarygodna - dodaje.

Dla Michaela będą to drugie mistrzostwa. W 2006 roku pod wodzą Sven-Gorana Erikssona piłkarz United zadebiutował na Mundialu i obecnie liczy, że ten turniej może być dla Anglików dużo lepszy.

- Nie jest łatwo dostać się do ćwierćfinałów i odpaść, zwłaszcza po rzutach karnych. Na tym poziomie o zwycięstwie decydują szczegóły. Musimy siąść razem, zastanowić się nad wszystkim i obrać taką drogę by pokonać wszystkie przeszkody - zakończył Carrick.

Lubisz to?
Czyli Becks nie pojedzie jako jeden z 23 piłkarzy, ale jako członek sztabu :) I bardzo dobry ruch :)
20 марта 2010

Manchester United wygrał walkę o młodego irlandzkiego bramkarza Joe Colla - donosi dziennik "Irish Independent". Zainteresowanie 16-latkiem przejawiały największe ekipy z Wysp Brytyjskich, w tym Chelsea, Arsenal, Tottenham, Manchester City czy Celtic Glasgow.

W malutkiej wiosce Gaeltacht w hrabstwie Donegal, z której pochodzi Coll zapanowała euforia na wieść, że spotkanie z Sir Alexem Fergusonem zaowocowało trzyletnią umową z zespołem Czerwonych Diabłów.

Golkiper w niedzielę ma się udać na Old Trafford by przejść pełne badania medyczne. Do klubu na stałe przeniesie się wraz z dniem 5 lipca. Ustalono też, że po tym czasie nadal będzie kontynuował edukację.

Ojciec Joe Tom Coll podkreślał, że całe otoczenie jest bardzo podekscytowane ostatnimi wydarzeniami jednak sam 16-latek twardo stąpa po ziemi. - Sir Alex Ferguson życzył mi powodzenia i sukcesów. Powiedział, że pozyskali mnie nie tylko dla samego transferu, ale po to bym pewnego dnia stał się pierwszym bramkarzem w klubie - mówił młody Irlandczyk.

Coll ma za sobą już występy w drużynach młodzieżowych swojej kadry narodowej. W ojczyźnie pokłada się w nim wielkie nadzieje, że - tak jak Packie Bonner czy Shay Given - zostanie on kolejnym piłkarzem rodem z Donegal przywdziewającym reprezentacyjną koszulkę z numerem "1".

 

AKTYWNOŚĆ - 314 MIEJSCE (- 6)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Kolejny młody talent w MU. Tee, bufonie z Madrytu, patrz jak się buduje klasowy zespół :D
20 марта 2010
1 203 204 205 206 207 412