01.08.2011
Teksty....
życie to twoja zapłata
koje stres rozpalam bata
miłosc i jej strata
to twoja zpałata
ta jadyna w sercu mym sie znajduje
już nic nie potrzebuje
wiem co do niej czuje
rap mi mmnie tu wzoruje
czasem strach paranoje
wkurwiają cie juz gonje
nnie mam na to czasu
sieła to słwo ja nie potrzebuje halasu
czasem te marzenie
odchadza w zapomniea
ktos je docenia
bezdomnie bez jedzenia
co mają do stracenia
dalej wiara w sb daje duża moc
gdy zarwywam noc za noc
co wam zostawie rap i słowo co nie mija
rap mnie dzis mnie zabija
sciska cie jak żmija
klecze pada do boga
taka moja trowoga
rap to marzenia
stanac na tej scenie
czasem miłosc boli
jest jak bakteria coli
odejdz z tej niewoli
bo rap nie boli
w kurwe tego na tym swiecie żyje
alkohol dragi walki nikt sie z tym nie kryje
co mu odbije
a te słowo cie dobije
te flow cie zabije
a zycie cie dobije
kazdy żyje jak chce
chuj mnie to obchodzi
ja mowie to co glowa płodzi
3 rzeczy w które w chuj wierze
na bit w chodza jak złonierze
miłosc przyjaź honor to co mam
Mam cb skarbie serce ci dam
wiec na żegnam
dowidzenie to nie była sciema
kocham cie Pati elo pozdrowienia
Pamiętam tego typa całkiem dobrze, szczególnie po ubiorze
już od kilku lat nosił te same spodnie i bluza dresowa
ogólnie był luzak, lecz głowa z olejem, dobrze kombinował
w domu się nie przelewa, nie raz nie miał jak potrzeba
ale rodzina razem gnała przez życie wytrwale dalej
on miał dziewczynę, u której spędzał dni całe
widział w niej wszystko, co może być widziane u panny
kochali się mocno i mieli wspólne plany
to dobra panna była, on też był poukładany
a życie postrzegał, jako drogę do nieba
lecz miał dużo zamiarów i je spełniał, i je spełniał
aż tu nagle wszystko się zmienia
panna od niego odeszła nawet bez wyjaśnienia, jak to?
Świat tak w sekundę na łeb pada
tego dnia usnąć pomogła mu tania Alpaga
następnego dnia replay i odtąd tak co dzień
kombinując drobne, aby zalać mordę mocniej jeszcze
przesypiając kolejną noc na ławeczce
wiecznie pijany, a ledwo skończył dwudziestkę
miał dom, a był jakby bezdomny
bujał się z żulami i stał się do nich podobny
słuchaj teraz dostał towar od kompana menela
pierwszy narkotyk, jakiego spróbował to była hera
zaczął spawać, już się nigdy nie pozbiera
był porządny chłopak, a teraz jest rudera
jeśli w ogóle żyje to i tak już się nie zmieni
jak go widziałem to wyglądał jakby wyszedł z pod ziemi
wypadły mu już prawie wszystkie zęby, oczy napuchnięte
nie chciał pomocy, choć podawali mu rękę
to już koniec z nim, odpłynął w najlepsze
bo jest umarły, chociaż za życia jeszcze
koje stres rozpalam bata
miłosc i jej strata
to twoja zpałata
ta jadyna w sercu mym sie znajduje
już nic nie potrzebuje
wiem co do niej czuje
rap mi mmnie tu wzoruje
czasem strach paranoje
wkurwiają cie juz gonje
nnie mam na to czasu
sieła to słwo ja nie potrzebuje halasu
czasem te marzenie
odchadza w zapomniea
ktos je docenia
bezdomnie bez jedzenia
co mają do stracenia
dalej wiara w sb daje duża moc
gdy zarwywam noc za noc
co wam zostawie rap i słowo co nie mija
rap mnie dzis mnie zabija
sciska cie jak żmija
klecze pada do boga
taka moja trowoga
rap to marzenia
stanac na tej scenie
czasem miłosc boli
jest jak bakteria coli
odejdz z tej niewoli
bo rap nie boli
w kurwe tego na tym swiecie żyje
alkohol dragi walki nikt sie z tym nie kryje
co mu odbije
a te słowo cie dobije
te flow cie zabije
a zycie cie dobije
kazdy żyje jak chce
chuj mnie to obchodzi
ja mowie to co glowa płodzi
3 rzeczy w które w chuj wierze
na bit w chodza jak złonierze
miłosc przyjaź honor to co mam
Mam cb skarbie serce ci dam
wiec na żegnam
dowidzenie to nie była sciema
kocham cie Pati elo pozdrowienia
Pamiętam tego typa całkiem dobrze, szczególnie po ubiorze
już od kilku lat nosił te same spodnie i bluza dresowa
ogólnie był luzak, lecz głowa z olejem, dobrze kombinował
w domu się nie przelewa, nie raz nie miał jak potrzeba
ale rodzina razem gnała przez życie wytrwale dalej
on miał dziewczynę, u której spędzał dni całe
widział w niej wszystko, co może być widziane u panny
kochali się mocno i mieli wspólne plany
to dobra panna była, on też był poukładany
a życie postrzegał, jako drogę do nieba
lecz miał dużo zamiarów i je spełniał, i je spełniał
aż tu nagle wszystko się zmienia
panna od niego odeszła nawet bez wyjaśnienia, jak to?
Świat tak w sekundę na łeb pada
tego dnia usnąć pomogła mu tania Alpaga
następnego dnia replay i odtąd tak co dzień
kombinując drobne, aby zalać mordę mocniej jeszcze
przesypiając kolejną noc na ławeczce
wiecznie pijany, a ledwo skończył dwudziestkę
miał dom, a był jakby bezdomny
bujał się z żulami i stał się do nich podobny
słuchaj teraz dostał towar od kompana menela
pierwszy narkotyk, jakiego spróbował to była hera
zaczął spawać, już się nigdy nie pozbiera
był porządny chłopak, a teraz jest rudera
jeśli w ogóle żyje to i tak już się nie zmieni
jak go widziałem to wyglądał jakby wyszedł z pod ziemi
wypadły mu już prawie wszystkie zęby, oczy napuchnięte
nie chciał pomocy, choć podawali mu rękę
to już koniec z nim, odpłynął w najlepsze
bo jest umarły, chociaż za życia jeszcze
Lubisz to?